Sezon na medal

Mówi się, że sezon 2016/17 był dla Polaków najlepszym w historii. Jeśli popatrzymy na wyniki, jakie osiągali biało-czerwoni, szybko dojdziemy do wniosku, że entuzjazm nie jest przesadzony. Kryształową Kulę wywalczył Stefan Kraft, ale drugiego miejsca nikt nie zabierze naszemu zawodnikowi – Kamilowi Stochowi. Zasłużył na wyróżnienie, zdobywając 1524 punkty, triumfując wiele razy w tym sezonie.

Jest powód do dumy, jest powód do radości. Nie tylko Kamil Stoch pracował mozolnie i wytrwale, ciesząc oczy kibiców. Wszyscy skoczkowie, pod opieką nowego trenera Stefana Horngachera, skakali jak natchnieni. Kibice i zawodnicy z innych krajów przecierali oczy ze zdziwienia. Każdy przecież pamiętał ubiegły sezon, w którym Polacy zaprezentowali się bardzo słabo. Nikt nie wierzył, że tak szybko uda się odrodzić drużynie. Tymczasem nie tylko Kamil Stoch atakował podium, robili to też Maciej Kot oraz Piotr Żyła. Widać było, że obaj zawodnicy cieszą się z fenomenalnych wyników. Nabrali pewności siebie i uwierzyli w swoje możliwości.

W przypadku dyspozycji Piotra Żyły, przełom nastąpił niewątpliwie w Lahti. Skoczek płakał zszokowany tytułem brązowego medalisty Mistrzostw Świata, a w wywiadzie dla TVP stwierdził, że „nie wie do końca co się stało”. Sezon 2016/17 pokazał jaki potencjał drzemie w tym zawodniku. Pod opieką nowego trenera zaczął skakać dalej i znacząco poprawił swój styl najazdowy. Nie zobaczymy już słynnego „garbika” i „fajeczki” – z korzyścią.

Na szczególną uwagę zasługuje Maciej Kot – perfekcjonista, którzy rzadko cieszy się z uzyskanego wyniku. W ubiegłym sezonie widać było, że skoki go nie satysfakcjonują. Zajmował dalekie miejsca, czasem nie udawało mu się zakwalifikować do serii finałowej. Tu i ówdzie chodziły pogłoski, że niedługo zakończy karierę i – jako przegrany – porzuci skakanie. Ten sezon go natchnął. Coraz częściej widzieliśmy uśmiech na twarzy Kota, a gorycz ustąpiła miejsca radości. Ostatecznie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, Maciej Kot wywalczył piątą lokatę z wynikiem 985 punktów. To przepaść w porównaniu do poprzedniego sezonu.

Coraz lepsze skoki prezentował też Dawid Kubacki. Przeważnie oscylował między pierwszą a drugą dziesiątką. To dobre wyniki. Jego stabilna forma przynosiła chwilę wytchnienia i ulgi w konkursach drużynowych. Wiadome było to, że Dawid skoczy na równym poziomie i nie zaszkodzi pozostałej trójce.

Świetne skoki Polaków zostały docenione przyznaniem tytułu za najlepszą drużynę sezonu. Puchar Narodów to historyczne zwycięstwo. W klasyfikacji znacznie zdominowaliśmy inne teamy, w tym austriacki i niemiecki. Kto by uwierzył jeszcze rok temu, że nasi zawodnicy odbiorą to arcyważne trofeum, a Planica będzie biało-czerwona?

źródło:informacja własna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *